Większość organizacji koncentruje się dziś na narzędziach AI. Tymczasem prawdziwym wyzwaniem okazuje się nie technologia, lecz ludzie i sposób, w jaki uczą się z niej korzystać. O roli liderów, programie, którego sercem są Ambasadorzy AI oraz budowaniu kultury pracy z wykorzystaniem sztucznej inteligencji rozmawiamy z Agnieszką Surowiec z Intrum.
Paulina Maciaszczyk, HRnews.pl: Agnieszko, masz wieloletnie doświadczenie zawodowe, obecnie pełnisz rolę People & Culture Director oraz członkini zarządu w Intrum. Co było dla Ciebie pierwszym momentem, w którym pomyślałaś, że AI w firmie nie jest ciekawostką i kolejnym gadżetem, tylko czymś, co realnie zmieni sposób działania Waszej organizacji?
Agnieszka Surowiec: Pierwszym przełomowym momentem nie był technologiczny „efekt wow”, tylko bardzo przyziemna obserwacja: że dzięki AI ludzie zaczynają pracować szybciej, mądrzej i z mniejszym stresem. Zobaczyłam, że to nie jest narzędzie dla IT czy innowacji „na slajdach”, ale realna dźwignia codziennej efektywności – w HR, operacjach, komunikacji, analizie danych. Wtedy stało się jasne, że AI nie jest dodatkiem do strategii, ale elementem zmiany sposobu działania organizacji.
HRnews.pl: W jakim miejscu pod kątem wykorzystania AI jest obecnie firma, w której pracujesz i zarządzasz?
A.S.: Jesteśmy teraz w takim momencie, gdzie zaczęło się konkretne skalowanie. Stawiamy na budowanie realnych kompetencji i – co dla mnie kluczowe – konkretnej kultury pracy z tą technologią. Mamy jasne zasady (governance), wiemy, co nam wolno, a czego nie, inwestujemy w edukację zespołu. Testujemy rozwiązania na żywych procesach, ale pilnujemy jednej, najważniejszej zasady: AI ma być u nas „turbodoładowaniem” dla ludzi, a nie ich zastępstwem. Chodzi o to, żeby zdjąć z nich nudną powtarzalność i dać przestrzeń na to, w czym człowiek zawsze będzie lepszy.
HRnews.pl: Co dla Ciebie – jako członkini zarządu – jest dzisiaj największą odpowiedzialnością w kontekście wdrożenia i rozwijania AI w firmie?
A.S.: Dla mnie to przede wszystkim kwestia nadania odpowiedniego kierunku i pilnowania standardów. AI to potężne narzędzie, ale najgorsze, co można zrobić, to wdrażać je chaotycznie, „bo wszyscy tak robią”, albo szukać dróg na skróty. Jako zarząd bierzemy odpowiedzialność za to, aby technologia była u nas używana etycznie i bezpiecznie. Musimy godzić twarde regulacje z odwagą w testowaniu nowości – to balansowanie na cienkiej granicy, ale to nasza rola.
Druga sprawa, która jest dla mnie osobiście bardzo ważna, to wyrównywanie szans. Nie chcę, żeby AI było zabawką tylko dla działu IT czy garstki pasjonatów. Moją odpowiedzialnością jest zadbanie o to, żeby każdy w firmie – bez względu na to, czym się zajmuje i jak bardzo „techniczny” jest – dostał konkretną wiedzę i wsparcie. Chodzi o to, żeby nikt nie czuł się wykluczony przez ten cyfrowy skok, tylko widział w nim realną korzyść dla siebie.
HRnews.pl: Czy Twoim zdaniem lider może delegować tę kwestię do zespołów, czy powinien być w nią zaangażowany w sposób bezpośredni?
A.S.: Nie da się tego w pełni zdelegować. Lider może – i powinien – angażować zespoły, ale odpowiedzialności nie da się oddać. Jeżeli lider nie rozumie AI, nie korzysta z niej i nie daje przykładu, żadna strategia nie zadziała. W tym obszarze przykład „z góry” ma ogromne znaczenie. To trochę jak z każdą dużą zmianą kulturową – jeśli ludzie widzą, że „góra” o tym tylko mówi, a sama nadal utyka w starych schematach, to nikt nie potraktuje tematu poważnie. Jeśli lider nie rozumie AI, nie testuje go u siebie i nie pokazuje przykładem, jak to ułatwia życie, to każda strategia zostanie tylko martwym dokumentem w SharePoint. Lider musi być twarzą tej zmiany jako ktoś, kto nadaje tempo, wyznacza granice i pokazuje, że ta technologia to szansa, a nie zagrożenie.
HRnews.pl: W którym momencie zrozumiałaś, że Twoje własne zachowanie wobec AI będzie ważniejsze niż jakakolwiek strategia?
A.S.: Wtedy, gdy zobaczyłam, że ludzie znacznie uważniej obserwują to, co robię, niż to, co jest zapisane w dokumentach. Jeśli mówię o AI, ale sama z niej nie korzystam, to przekaz nie jest wiarygodny. W momencie, gdy zaczęłam otwarcie mówić: „sprawdzam”, „uczę się”, „nie wiem, ale chcę zrozumieć” zmieniła się dynamika w organizacji. To dało ludziom zgodę na eksperymentowanie bez strachu. Zniknęło napięcie i strach przed błędem. Ludzie dostali ode mnie nieformalne „zielone światło” na eksperymenty.
HRnews.pl: Jakie konkretne rzeczy są realizowane z myślą o użyciu AI w Intrum? I tu poprosimy o nawiązanie do programu ambasadorskiego.
A.S.: Jednym z kluczowych działań jest program Ambasadorów AI w Intrum. To nie jest elitarna grupa „ekspertów”, tylko bezpieczna przestrzeń do uczenia się: bez presji, bez ocen, bez obowiązku bycia aktywnym. Ambasadorzy testują narzędzia, dzielą się doświadczeniami, inspirują innych i pomagają przekładać AI na realne potrzeby biznesowe. Dzięki temu wiedza nie zostaje na poziomie strategii, tylko trafia do codziennej pracy.
HRnews.pl: Kim wg Ciebie jest dobry ambasador AI?
A.S.: Dobry ambasador AI to nie osoba, która zna wszystkie modele i skróty, ale ktoś, kto: jest ciekawy i odważny w zadawaniu pytań, potrafi przełożyć technologię na język swojej pracy, dzieli się zarówno sukcesami, jak i porażkami, buduje atmosferę „uczymy się razem”, a nie „sprawdzamy kto wie więcej”. Chodzi o kogoś, kto potrafi zdjąć z AI tę otoczkę „czarnej magii” i pokazać koleżankom i kolegom z biurka obok, że to po prostu pomocne narzędzie, z którym każdy może się zaprzyjaźnić.
HRnews.pl: Co było dla Was największym zaskoczeniem po uruchomieniu programu ambasadorskiego?
A.S.: Największym zaskoczeniem była skala otwartości i ulga, jaką poczuli ludzie. Okazało się, że wiele osób interesowało się AI, ale bało się, że „to nie dla nich” albo że czegoś „nie wypada nie wiedzieć”. Nasz program zadziałał jak taki bezpiecznik, który zdjął z ludzi to napięcie. Nagle bariery zniknęły. Ale najpiękniejsze było odkrycie, że ta największa wartość wcale nie płynie z twardej wiedzy technologicznej. Ona rodzi się z różnorodności. Kiedy przy jednym stole siada osoba z operacji, finansów i marketingu, każda z nich patrzy na ten sam algorytm zupełnie inaczej. To właśnie te różne perspektywy sprawiają, że AI przestaje być tylko „technicznym wdrożeniem”, a staje się realną zmianą w tym, jak myślimy o pracy.
HRnews.pl: Na koniec zapytam, jaką jedną rzecz powiedziałabyś liderom, którzy nadal stoją z boku i „obserwują” AI?
A.S.: Powiedziałabym: nie czekaj, aż będziesz gotowy, bo ten moment nie nadejdzie. AI nie wymaga perfekcji, wymaga ciekawości i odpowiedzialności. Jeśli lider dziś tylko obserwuje, jutro może już nie nadążać. To, co możecie zrobić, to wejść w to razem ze swoimi ludźmi. Przyznać przed zespołem: „Uczymy się tego wspólnie”. To buduje niesamowitą więź i autentyczność. Najlepszy czas, żeby zacząć tę przygodę, jest właśnie teraz – nie w przyszłym kwartale, nie po kolejnym szkoleniu, ale dziś.
HRnews.pl: W imieniu swoim i czytelników serwisu HRnews.pl serdecznie dziękuję za rozmowę.
______________________________________________________-
Agnieszka Surowiec jest sygnatariuszką „Manifestu Organizacji Działających z AI” – dokumentu, którego inicjatorem jest marka askee.
2 lipca 2026 o godz. 10:00 na LinkedIn odbędzie się PREMIERA Manifestu. Serdecznie zapraszamy do udziału w tym wydarzeniu – wystarczy kliknąć w link.
