Analogowe hobby zamiast scrollowania. Moda czy potrzeba?

Analogowe hobby zamiast scrollowania. Moda czy potrzeba?

Co sprawia, że coraz więcej osób wychowanych w świecie technologii wybiera analogowe hobby, jak warsztaty ceramiczne, malarstwo czy pisanie poezji zamiast scrollowania? O mechanizmach stojących za tym trendem, jego psychologicznym znaczeniu i wpływie na dobrostan opowiada dr Małgorzata Osowiecka-Szczygieł, psycholożka z Wydziału Psychologii w Sopocie Uniwersytetu SWPS.

Często mówi się, że najmłodsze pokolenia przyszły na świat z telefonem w ręku. Jak zauważa psycholożka dr Małgorzata Osowiecka-Szczygieł, związanie z mediami społecznościowymi, „zatopienie się” w telefonie czy tablecie jest dla młodych ludzi czymś naturalnym, typowym i psychologicznie zrozumiałym. Dzięki internetowej obecności można być na bieżąco, tworzyć szeroką sieć kontaktów, a często też uzyskać szybciej i sprawniej dopasowaną do siebie pomoc, np. psychologiczną.

Jednocześnie ekspertka zwraca uwagę, że wciąż obserwuje się wzrost uzależnień behawioralnych od technologii, zwłaszcza w pokoleniu Z czy Alfa. Badania prowadzone w Niemczech wykazały, że od 2019 do 2022 r. odsetek dzieci, które kwalifikują się jako uzależnione od gier komputerowych wzrósł z 2,7 proc. do 6,3 proc., a od mediów społecznościowych z 3,2 proc. do 6,7 proc. Badania prowadzone na reprezentatywnej grupie kilkuset nastolatków opublikowane w 2025 r. na łamach periodyku “Family Medicine & Primary Care Review”, wskazują, że nawet 64 proc. badanych młodych osób przejawia objawy problematycznego używania smartfona.

Ponadto, badania prowadzone na kilkutysięcznej grupie nastolatków opublikowane w 2025 r. w czasopiśmie “JAMA” pokazują, że młodzież z nasilonymi objawami uzależnienia od gier, filmów i mediów społecznościowych jest bardziej narażona na zaburzenia emocjonalne i zachowania suicydalne.

Jak zauważa ekspertka, jest to złożone psychologicznie i społecznie zjawisko – i nie oznacza to, że technologia jest bezpośrednią przyczyną. Stanowi natomiast jeden z czynników ryzyka wystąpienia zachowań samobójczych. Inne zagrożenia związane z nadmiernym i problemowym korzystaniem z technologii to np. phubbing (ignorowanie osoby, z którą się przebywa, na rzecz telefonu), FOMO (ang. fear of missing out: obawa przed tym, że jeśli nie będzie się stale „na telefonie”, to coś nas ominie), problemy relacyjne, lęk czy nieumiejętność nawiązywania nowych znajomości, a także kłopoty poznawcze (takie jak problemy z uwagą, pamięcią czy kreatywnością).

Offline jako świadomy wybór

To, że dzieci czy młodzież w sposób naturalny sięgają po technologię, nie oznacza, że nie mogą czy nie chcą wybierać innych form spędzania czasu. Przeciwnie – komórka, tablet czy komputer nie są dla nich w większości przypadków czymś niedostępnym, wymarzonym czy upragnionym. Nie wydają się także (tak jak dla starszych pokoleń) symbolem luksusu, dobrobytu czy czymś, o co koniecznie trzeba walczyć. Kiedy wszyscy są w podobny sposób „obdarzeni” technologią, przestaje ona być obiektem zazdrości, czymś, przez co można się jakoś wyróżnić czy nonkonformistycznie określić.

Zdaniem ekspertki obecny kierunek rozwoju trendu jest odwrotny. To osoby w wieku późnej dorosłości często za punkt honoru biorą właśnie „nauczenie się technologii”, chodzą na dodatkowe zajęcia komputerowe czy proszą dzieci i wnuki o pomoc w tym zakresie. Młodzi ludzie natomiast mogą wybierać aktywności bliższe naturze czy różnego rodzaju działania twórcze, takie jak warsztaty ceramiczne, malowanie czy pisanie poezji.

– Angażując się w życie realne, świadomie ograniczają swoją obecność w mediach społecznościowych, traktując to jako formę odpoczynku i regeneracji. Teoria Odbudowy Uwagi (ang. Attention Restoration Theory) – sformułowana przez parę profesorów psychologii Stephena i Rachel Kaplanów – zakłada, że obserwowanie chmur czy słuchanie odgłosów lasu pomaga nam zregenerować przeciążone technologicznie zasoby uwagi. Badania prowadzone w ich zespole pokazują, że już 30 minut w naturalnym otoczeniu wspiera regenerację uwagi, a regularny kontakt z naturą przynosi wymierne korzyści dla zdrowia i dobrostanu – wskazuje dr Małgorzata Osowiecka-Szczygieł.

Istnieją także badania naukowe potwierdzające, że podejmowane w świecie rzeczywistym aktywności twórcze – takie jak rzeźbienie, malowanie czy pisanie – mogą mieć pozytywny wpływ na zdrowie psychiczne i dobrostan. Przegląd badań z 2024 r. opublikowany w czasopiśmie “Journal of Creativity” wskazuje, że angażowanie się w sztuki wizualne, pisanie, muzykę czy rzemiosło sprzyja regulacji emocji, elastyczności poznawczej i budowaniu więzi społecznych.

Psycholodzy Michael Slepian i Nalini Ambady na łamach “Journal of Experimental Psychology: General” dowiedli, że już samo – wykonywane podczas eksperymentu – kreślenie płynnych ósemek w powietrzu sprzyja kreatywności. Badanie opublikowane w “PLOS One” przez naukowców z Uniwersytetu Kansas wskazuje, że spędzanie czasu w naturze zamiast „w telefonie” (uczestnicy ich badania przez trzy dni byli pozbawieni elektroniki i wyjechali odpocząć w naturalnym otoczeniu) zwiększa efektywność kreatywnego myślenia podczas rozwiązywania problemu skojarzeniowego o 50 proc.

Rzeczy, które nie znikają po jednym kliknięciu

Jak wskazuje psycholożka, aktywności twórcze offline pozwalają na wytworzenie czegoś namacalnego – umożliwiają „zobaczenie” swoich emocji i przyjrzenie się im, wzmacniając poczucie kontroli nad własnym życiem. Powstaje coś, co ma barwę i fakturę, co jest dziełem własnych rąk i zostaje na później. Nie jest ulotne, podatne na zniknięcie, nadpisanie czy skasowanie, jak wiele internetowych wytworów.

Tworząc rękodzieło, malując czy pisząc na kartce papieru, działamy wielozmysłowo, angażujemy wzrok, słuch, dotyk, nieraz musimy dostosować swoje ciało do zupełnie nowych warunków, podjąć wyzwanie. Choć efekt pracy jest jak najbardziej realny (rzeźba może stać się pamiątką z warsztatu, a wiersz elementem zbiorowego tomiku), emocje nie są w nim wyrażone wprost, lecz symbolicznie. Dzięki temu taka forma ekspresji bywa bezpieczniejsza niż mówienie o swoich przeżyciach w sposób dosłowny i bezpośredni. Praca kreatywna – pisanie, malowanie czy rzeźbienie – wykonywana w parze lub w grupie jednoczy, uwrażliwia na drugą osobę i jej emocje, a także sprzyja efektowi synergii.

Według psychologów twórczości są to warunki, w których wspólne działanie w jednym miejscu i czasie przynosi bogatsze efekty niż równoległa praca tych samych osób w izolacji. Młodzi ludzie, zmęczeni technologią i dostrzegający jej ograniczenia, zwracają się już więc nie ku cyfrowości (jak osoby w wieku średniej czy późnej dorosłości), lecz analogowości.

Jest ona dla nich nie tylko sposobem regeneracji zasobów poznawczych, ale także formą pracy ze sobą – ze swoim wnętrzem, potrzebą wyrażenia tego, kim są, jakie mają marzenia i światopogląd, czego nie rozumieją, a z czym się zgadzają.

Jak wskazuje psycholożka, dla młodych osób, których osobowość wciąż się kształtuje, manualne aktywności twórcze pełnią funkcję tożsamościową. To rzeźba, wiersz czy muzyczna solówka są naprawdę o nich i stwarzają szansę na odróżnienie się od reszty świata społecznego.

– Z perspektywy psychologicznej wybór bardziej analogowych niż cyfrowych form kreatywnego wyrażania siebie nie jest przypadkowy, dziwny czy niepokojący. Wydaje się, że jest to przede wszystkim odpowiedź na poznawcze przeciążenie technologiczną codziennością i ogromna potrzeba bycia tu i teraz, czasami samemu ze sobą, a czasami z innymi ludźmi – podsumowuje ekspertka.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

NEWSLETTER

HUMAN RESOURCES
HOT NEWS

OSTATNIO DODANE
SOCIAL HR CORNER