Firmy mają coraz mniej czasu, by przygotować się do kontroli Państwowej Inspekcji Pracy na nowych zasadach. Już 8 lipca w życie wchodzi nowelizacja, a wraz z nią rośnie obawa pracodawców o reklasyfikację umów cywilnoprawnych i kontraktów B2B. Kary to w skrajnych przypadkach nawet 90 tys. zł, ale najbardziej kosztowna może być korekta całego modelu zatrudnienia i rozliczeń. By ograniczyć ryzyko zakwestionowania umowy, firmy powinny – zanim zrobi to inspektor – ocenić sposób organizacji pracy i spójność tych praktyk z dokumentami.
– Największym błędem byłoby dziś sprowadzenie przygotowań do kontroli PIP wyłącznie do przeglądu dokumentów. Umowa jest oczywiście ważna, ale inspektorzy będą sprawdzać, czy jej treść pokrywa się z codziennością. Jeżeli dział prawny przygotowuje umowę, kadry prowadzą dokumentację, a menedżerowie organizują pracę po swojemu, może pojawić się sprzeczność, która najprawdopodobniej wyjdzie na jaw w czasie kontroli – komentuje Anna Wiluś-Antoniuk, radczyni prawna i dyrektorka działu prawnego w LeasingTeam Group.
Kara może być dopiero pierwszym kosztem kontroli
Najmocniej uwagę pracodawców przyciągają sankcje finansowe, bo po wejściu w życie nowelizacji będą dwukrotnie wyższe niż dotychczas. W praktyce mandat może być tylko pierwszym kosztem kontroli PIP. Jeżeli inspektor zakwestionuje dotychczasowy model współpracy, firma będzie musiała zmierzyć się nie tylko z karą, ale także z koniecznością uporządkowania dokumentacji, rozliczeń i zasad zatrudnienia.
Dlatego na tym etapie najważniejsze jest pytanie, czy firmy są w ogóle przygotowane. Kontrola PIP to nadal jeden z najmniej rozpoznanych obszarów po stronie pracodawców. Organizacje pytają, czy i kogo obejmą kontrole, ale często nie mają opracowanej ścieżki działania na wypadek wizyty inspektora. Warto zadbać o wewnętrzną procedurę i ustalić: kto go przyjmie i udostępnia dokumenty, kto będzie obecny przy czynnościach kontrolnych oraz jak firma zweryfikuje zakres kontroli i odniesie się do ustaleń w protokole.
– Kontrola PIP i przygotowanie do niej to uporządkowanie dokumentacji i zasad współpracy, jak i ustalenie wewnętrznych procedur postępowania na wypadek wizyty inspektora. Warto określić osobę odpowiedzialną za kontakt z organem, przygotowanie dokumentów oraz analizę i weryfikację ustaleń zawartych w protokole kontroli – podkreśla Michał Włodarczyk, adwokat i partner w Kancelarii PCS Paruch Stępień Kanclerz. – Przedsiębiorcy powinni też wiedzieć nie tylko, jakie mają obowiązki podczas kontroli, ale też jakie przysługują im prawa. Mogą m.in. zgłaszać zastrzeżenia do ustaleń inspektora i aktywnie uczestniczyć w czynnościach kontrolnych.
Co więcej, w przypadku kontroli umów cywilnoprawnych reklasyfikacja nie nastąpi automatycznie. Inspektor w pierwszej kolejności wyda polecenie usunięcia stwierdzonych naruszeń. Dopiero jeżeli firma się do niego nie zastosuje, okręgowy inspektor pracy może wydać decyzję administracyjną ustalającą istnienie stosunku pracy.
Decyzja PIP wywołuje skutki prawne od dnia jej wydania, jednak co do zasady staje się wykonalna dopiero po upływie terminu na wniesienie odwołania. Jeżeli pracodawca lub druga strona złożą odwołanie do sądu pracy, wykonanie decyzji zostaje odsunięte do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy. Wyjątkiem mogą być szczególne sytuacje, w których zostanie jednak nadany rygor natychmiastowej wykonalności decyzji. Może to dotyczyć osób objętych szczególną ochroną przed wypowiedzeniem lub rozwiązaniem umowy o pracę, np. kobiet w ciąży.
To nie oznacza, że ryzyko wstecznych rozliczeń znika. Kontrola PIP może skończyć się skierowaniem przez Inspektora sprawy do sądu o ustalenie stosunku pracy, a niezależnie od PIP własne działania może podjąć ZUS lub KAS. W takich przypadkach mogą pojawić się pytania o zaległe składki, podatki i inne konsekwencje za wcześniejsze okresy.
B2B a kontrola PIP: to może zaskoczyć pracodawców
Nowe przepisy nie zmieniają definicji stosunku pracy i nie tworzą nowych kategorii zatrudnienia. Nie oznaczają też delegalizacji umów cywilnoprawnych czy samozatrudnienia. Ich celem jest przede wszystkim uszczelnienie systemu i ograniczenie nadużyć, za które grozi kara grzywny w wysokości nawet 90 tys. zł w przypadku uporczywego lub kwalifikowanego naruszenia. Formalnie taką grzywnę dostaje konkretna osoba: pracodawca będący osobą fizyczną albo osoba działająca w imieniu pracodawcy, np. członek zarządu, dyrektor HR, osoba z kadr, kierownik czy inna osoba odpowiedzialna za dany obszar.
Sam inspektor może analizować zarówno kontrakty, jak i inne dokumenty oraz materiały pokazujące codzienny sposób wykonywania pracy. Znaczenie będą miały m.in. grafiki, ewidencja czasu pracy, raporty, korespondencja, procedury wewnętrzne, dokumenty dotyczące narzędzi pracy oraz zasady rozliczania zadań. Równolegle inspektorzy będą prowadzić rozmowy z pracownikami i kontraktorami, ponieważ to one pozwolą ustalić, czy formalnie przyjęty model współpracy rzeczywiście funkcjonuje na co dzień.
– Dlatego w praktyce szczególna odpowiedzialność spoczywa na menedżerach liniowych. To oni najczęściej decydują o tym, jak wygląda bieżąca współpraca. Jeżeli firma deklaruje model cywilnoprawny, codzienne zarządzanie nie powinno tworzyć cech typowych dla stosunku pracy, takich jak podporządkowanie, stałe godziny, rozliczanie obecności czy wydawanie bieżących poleceń służbowych. Menedżerowie muszą więc nie tylko rozumieć różnicę między pracownikiem a wykonawcą zewnętrznym, ale także wiedzieć, jak dokumentować odbiór usług i jakich działań unikać, aby nie podważać przyjętego modelu współpracy – wskazuje Anna Wiluś-Antoniuk.
Podstawowym obszarem wymagającym audytu są same kontrakty. Ryzyko z pewnością zwiększą postanowienia dotyczące stałego miejsca wykonywania zadań, obowiązku osobistego świadczenia pracy, podporządkowania przełożonemu, urlopu, ustalenia wymiaru etatu, pracy w określonych godzinach czy korzystania z narzędzi firmowych na takich samych zasadach jak pracownicy etatowi. Tego typu zapisy mogą sugerować, że współpraca formalnie oparta na umowie cywilnoprawnej w praktyce nosi cechy stosunku pracy.
– Jednak taki audyt nie wystarczy. Inspektorzy PIP nie ograniczają się do analizy treści umowy, lecz badają również sposób wykonywania współpracy w praktyce. Ocenie podlega zatem m.in. stopień podporządkowania, sposób organizacji pracy, zakres samodzielności współpracownika czy faktyczna możliwość decydowania o miejscu i czasie wykonywania zadań. Z tego względu nawet najlepiej przygotowana umowa nie zagwarantuje bezpieczeństwa, jeżeli rzeczywiste zasady współpracy będą odpowiadały cechom charakterystycznym dla stosunku pracy – podkreśla Michał Włodarczyk.
Ryzyko może pojawić się już na etapie rekrutacji. Dlatego firmy powinny zweryfikować też sposób komunikacji z potencjalnymi zleceniobiorcami, w tym język ogłoszeń oraz opis przyszłej współpracy. To właśnie na tym etapie kształtuje się wyobrażenie kandydata o relacji z firmą. Jeżeli komunikacja sugeruje współpracę etatową, może to później wzmacniać argumentację, że w praktyce strony łączył stosunek pracy.
Kontrola PIP to także test organizacji i obiegu danych
Pracodawca powinien z wyprzedzeniem ustalić, kto będzie reprezentował firmę podczas kontroli, przekazywał dokumentację i koordynował komunikację z PIP. Taka osoba powinna towarzyszyć inspektorowi w toku czynności kontrolnych. Pozwala to monitorować, jakie dokumenty podlegają analizie i kontroli, a następnie zweryfikować, czy ustalenia znajdujące się w protokole odpowiadają faktycznemu przebiegowi inspekcji i jej ustaleń.
Znaczenie będzie miało także przygotowanie organizacyjne i technologiczne pracodawców. Nowe przepisy dopuszczają stosowanie w czasie kontroli narzędzi do komunikacji zdalnej, co w praktyce może oznaczać szybsze uzupełnianie informacji, przekazywanie dokumentów elektronicznie i przesyłanie zestawień bez każdorazowej wizyty inspektora w firmie.
– Przy częstszych kontrolach PIP, zwłaszcza prowadzonych częściowo zdalnie, rośnie znaczenie dobrze uporządkowanych systemów HR i kadrowo-płacowych. To one pozwalają szybciej odtworzyć historię współpracy, sprawniej przekazać dokumenty i zestawienia, a przede wszystkim zachować spójność danych rozproszonych między umową, fakturami, raportami i korespondencją. Dobrze zaprojektowany obieg dokumentów wymusza też jasne zasady dostępu: kto może przeglądać dane, kto je aktualizuje i kto jest uprawniony do ich udostępnienia podczas kontroli – dodaje radczyni prawna.
Sama umowa nie wystarczy
Przygotowanie do kontroli PIP nie powinno oznaczać automatycznego przekształcania umów cywilnoprawnych czy kontraktów B2B w etaty. Dla wielu firm ważniejsze powinno być uporządkowanie całego modelu współpracy.
– Część firm może próbować ograniczyć ryzyko, występując o interpretację indywidualną do Państwowej Inspekcji Pracy. To może być element przygotowań, ale nie zastąpi audytu codziennej współpracy. Jeżeli firma opisze we wniosku model, który w praktyce działa inaczej, interpretacja nie zapewni pracodawcy ochrony – zwraca uwagę Michał Włodarczyk.
Dotyczy to szczególnie firm, które równolegle korzystają z różnych form zatrudnienia i współpracy. W takim przypadku organizacja musi umieć wykazać, czym w praktyce różni się praca wykonywana przez pracownika od usług świadczonych przez zleceniobiorcę lub osobę prowadzącą działalność gospodarczą. Znaczenie będą miały nie tylko postanowienia kontraktowe, ale też sposób zlecania zadań, odbioru usług, dokumentowania efektów pracy i bieżącej komunikacji.
___________________
Executive summary
- Kontrola PIP nie sprowadza się do jednego spotkania z inspektorem. To proces: od okazania legitymacji i upoważnienia przez inspektora, przez analizę dokumentów i rozmowy z pracownikami lub kontraktorami, protokół z ustaleniami i ewentualne dalsze działania, takie jak polecenie usunięcia naruszeń, mandat, wniosek do sądu czy decyzja OIP.
- Przygotowanie do kontroli powinno obejmować nie tylko przegląd umów. Inspektorzy będą oceniać, jak wygląda codzienna praca, np. grafiki, polecenia, proces akceptacji wykonanych zadań, dostęp do maszyn i narzędzi, zastępstwa, raportowanie i rozliczenia.
- Istotną rolę w procesie odegrają menedżerowie liniowi, bo to oni na co dzień kształtują sposób współpracy z kontraktorami i zleceniobiorcami. Jeśli zarządzają nimi jak pracownikami etatowymi, mogą podważyć nawet dobrze przygotowany model współpracy cywilnoprawnej.
- Kary finansowe nie są nakładane na firmę, lecz imiennie na konkretną osobę: pracodawcę będącego osobą fizyczną albo osobę działającą w jego imieniu. W praktyce jedna kontrola może skutkować więcej niż jedną karą grzywny. Może ona wynosić nawet do 60 tys. zł w przypadku wybranych wykroczeń oraz do 90 tys. zł w szczególnych sytuacjach takich jak uporczywe lub kwalifikowane naruszenia.
