Coraz więcej ofert pracy zdalnej. Kto będzie pracować z domu w 2019 roku?

Coraz więcej ofert pracy zdalnej. Kto będzie pracować z domu w 2019 roku?

Nowe technologie umożliwiają pracę z dowolnego miejsca na świecie, z czego chętnie korzystają polscy pracownicy. Już 60 proc. z nich może wykonywać swoje obowiązki poza biurem. Sprawdziliśmy, w których branżach pojawia się najwięcej ofert pracy zdalnej.

Choć w Polsce formuła pracy zdalnej wciąż nie jest tak powszechna jak na Zachodzie, z najnowszych badań przeprowadzonych przez Michael Page wynika, że możliwość realizacji swoich obowiązków poza biurem ma już sześciu na dziesięciu pracowników. Co trzeci badany (33 proc.) korzysta z tego przywileju co najmniej 4 razy w miesiącu, a 35 proc. nie pojawia się w biurze średnio raz w miesiącu bądź rzadziej.

Co warte doprecyzowania, bynajmniej nie chodzi o osoby zarabiające przez klikanie w reklamy, wypełnianie ankiet, skręcanie długopisów i inne tego typu zajęcia obarczone sporym ryzykiem, wiążącym się z wykonywaniem koszmarnie nudnych prac za marne grosze, a w skrajnych przypadkach – utratą sporej sumy za sprawą naciągaczy. Mowa o poważnych ofertach pracy zdalnej – za rozsądną pensję, z gwarancją pełnoetatowego zatrudnienia na podstawie umowy o pracę lub B2B.

Kto może pracować zdalnie w 2019 roku?

Jak wynika z najnowszych danych międzynarodowej agencji zatrudnienia Randstad, przygotowanych na prośbę szkoły programowania online Kodilla.com, obecnie najwięcej ofert całkowicie zdalnej pracy otrzymują przedstawiciele handlowi, kierownicy ds. kluczowych klientów (key account manager) i kierownicy ds. sprzedaży (sales manager), czyli osoby, które większość obowiązków wykonują w terenie i muszą mieć bezpośredni kontakt z klientami.

Osobom, które zajmują się sprzedażą bezpośrednią, pozyskiwaniem czy bieżącą obsługą klientów zdecydowanie łatwiej jest wykonywać określone zadania biurowe i administracyjne poza firmą, choć oferty pracy zdalnej dotyczą także innych profesji – wyjaśnia Mateusz Żydek, ekspert z Randstad, i dodaje: – Sporo propozycji kierowanych jest do branży kreatywnej, grafików, copywriterów, specjalistów ds. social media czy tłumaczy.

Co ciekawe, w niektórych branżach – zwłaszcza w IT, praca poza biurem to wręcz norma. – Aż 7 na 10 ofert dla specjalistów IT, które znajdują się w naszej bazie ogłoszeniowej, zawiera propozycje pracy zdalnej – wyjaśnia Mateusz Żydek.

Poza tym z ofert pracy zdalnej korzystają też osoby, które z racji innych obowiązków nie są stanie pracować w biurze czy nawet w pełnym wymiarze czasu. Mowa głównie o studentach oraz osobach na urlopach macierzyńskich, tacierzyńskich, wychowawczych. Najwięcej propozycji pracy dotyczy wspierania procesów e-commerce, biurowych, analitycznych.

50 proc. więcej ofert niż jeszcze rok temu

Piotr Nowosielski z portalu Just Join IT, w którym można znaleźć setki ofert pracy – w tym przypadku dla programistów, z roku na rok zauważa 50-procentowy wzrost liczby ogłoszeń z propozycją pracy zdalnej. – W Polsce taki model oferują już dziesiątki pracodawców. Możliwość pracy zdalnej jest jednak przeznaczona przede wszystkim dla osób z przynajmniej dwu lub trzyletnim doświadczeniem, posiadających większe umiejętności w zakresie samoorganizacji. W przypadku tzw. juniorów oferty pracy zdalnej spotykane są rzadziej – analizuje.

Według Eweliny Podhorodeckiej, lidera zespołu wsparcia absolwentów w szkole programowania online Kodilla.com, to dość zrozumiałe. – Pracodawcy wolą, żeby osoby początkujące wypełniały swoje obowiązki pod ich okiem. Nie chodzi wyłącznie o kontrolę, lecz także o to, aby mogli szybciej przyswoić nową wiedzę, lepiej poznać firmę, zintegrować się z pozostałymi pracownikami oraz nauczyć się pracy w zespole.

Nie jest to jednak regułą. Osoby, które mają mniejsze doświadczenie, ale wykazują się dobrą samoorganizacją, mają odpowiednio wysoki poziom umiejętności, a także są komunikatywne, bardzo szybko mogą uzyskać zgodę na pracę poza biurem lub jeśli dobrze zaprezentują się podczas procesu rekrutacyjnego, nawet od razu znaleźć taką pracę. Przykładem jest Szymon Polanowski, jeden z kursantów Kodilla.com.

– Mieszkam we Włocławku, pracuję w Wielkiej Brytanii – mówi Szymon, którego kariera zaczęła się rozwijać w dość niespodziewany sposób. – Studiowałem zarządzanie nieruchomościami, później pracowałem w eksporcie, sprzedawałem krzesła biurowe, prowadziłem też księgowość międzynarodową. W końcu żona, która jest graficzką, namówiła mnie, żebym coś zmienił.

Po kilku miesiącach prób nauki na własną rękę zapisał się na bootcamp Front-end Developer w szkole programowania online. – Jeszcze zanim ukończyłem szkolenie, znalazłem pracę w brytyjskiej firmie. Obsługuję zdalnie sklepy internetowe, w tym tworzę szablony HTML i CSS, czyli korzystam z wiedzy zdobytej podczas kursu programowania. Wieczorami kontynuuję naukę. Choć bootcamp nadal trwa, już dostaję pensję dwukrotnie wyższą niż wcześniej – opowiada.

Zawodowy jet lag

Możliwość pracy zdalnej powoduje, że coraz więcej osób decyduje się na poszukiwanie zatrudnienia za granicą. Trzeba jednak pamiętać, że podstawą jest tutaj język obcy. Liczy się też przynajmniej dwu, trzyletnie doświadczenie w branży.

Ale o ile praca zdalna w Europie nie wywołuje właściwie żadnych perturbacji, bo wszystko i tak odbywa się w internecie, o tyle wyzwaniem może być np. Azja Wschodnia.

To zupełnie inna strefa czasowa. Przesunięcie rzędu 7 godzin powoduje, że wspólny czas „biurowy” programisty oraz klienta to raptem jedna czy dwie godziny dziennie – tłumaczy Andrzej Jaromin, senior java developer, który obecnie realizuje projekty dla klienta z Singapuru. – Często jest jednak tak, że nie jest się jedyną pracującą osobą z europejskiej strefy czasowej. Wtedy możliwe jest realizowanie zadań z ludźmi z tej samej bądź zbliżonej strefy, co niweluje poczucie pozostawienia kogoś samemu sobie.

Jak podkreśla Andrzej Jaromin, praca zdalna wymaga samodyscypliny i zaawansowania przynajmniej na poziomie gwarantującym w miarę samodzielne rozwiązywanie problemów. Nie jest ona więc rekomendowana dla osób rozpoczynających swoją karierę, ale warto taki cel sobie określić i do niego zmierzać.

Taka praca może dać mnóstwo satysfakcji. Można programować z domu nie tracąc czasu w korkach albo… wyjechać na tydzień na Maltę i kodować stamtąd, popołudniami korzystając z uroków tropikalnej wyspy – dodaje.

Swoboda daje lepsze efekty

Z badań przeprowadzonych przez szwajcarską firmę IWG wspierającą m.in. wydajność w przedsiębiorstwach wynika, że model, który dla wielu pracodawców jeszcze niedawno był nie do zaakceptowania, powoli staje się standardem. Po przebadaniu 18 tys. osób z niemal setki międzynarodowych przedsiębiorstw okazało się, że ponad połowa z nich może pracować z domu przez większość tygodnia.

Jeśli dasz ludziom pracę tam, gdzie muszą ją wykonywać, a nie tam, gdzie im każesz, stają się bardziej produktywni – podsumowuje Mark Dixon, dyrektor generalny IWG.

W Polsce z tej samej filozofii korzysta międzynarodowa firma ubezpieczeniowa Aviva, która kandydatów do pracy przyciąga między innymi takim hasłem: „Szukamy specjalistów, którym nie zawsze jest po drodze do biura”. Tuż nad nim czytamy, że w Avivie można pracować zdalnie przez 4 dni w tygodniu.

Co ciekawe, ta sama zasada wkracza również w sferę edukacji. Coraz więcej kursów i szkoleń można przejść nie ruszając się z domu, za pośrednictwem internetu.

Uczymy online, bo to o wiele bardziej elastyczna forma nauki niż studia czy nawet szkolenia stacjonarne. Tym samym przygotowujemy kursantów na ewentualność pracy zdalnej, którą w przyszłości będą mogli wykonywać z domu, nawet, jeśli będą to tylko dwa dni w tygodniu. Nie stoi nad nimi nauczyciel, podobnie jak w pracy nie będzie stał nad nimi szef. Jeśli są w stanie ukończyć wielomiesięczny, wymagający uwagi i poświęcenia bootcamp, na pewno poradzą sobie z pracą zdalną w firmie IT, która przyjmie ich do pracy – podsumowuje Marcin Kosedowski, ekspert ds. rynku szkoleniowego z Kodilla.com.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

NEWSLETTER

HUMAN RESOURCES
HOT NEWS

OSTATNIO DODANE
SOCIAL HR CORNER