Stalking i przemoc partnerska nie zawsze są widoczne od razu. Na pierwszy rzut oka Marta była wzorowym pracownikiem. Punktualna, spokojna, świetnie zorganizowana. W firmie pracowała od kilku lat, prowadziła kluczowych klientów, rzadko brała zwolnienia. Zmiany zaczęły się stopniowo. Najpierw pojedyncze spóźnienia. Potem nagłe wyjścia z pracy. Zdarzało się, że w trakcie spotkań sprawdzała telefon co kilka minut.
Zespół zauważył, że coś się dzieje. Ona tłumaczyła, że „ma trudniejszy okres”. Prawdziwy powód wyszedł na jaw dopiero wtedy, gdy do firmy zaczęły trafiać anonimowe wiadomości podważające jej reputację zawodową. Wtedy Marta po raz pierwszy powiedziała głośno, że jej były partner od miesięcy próbuje kontrolować jej życie – również zawodowe.
Gdy „zwykłe sytuacje” zaczynają tworzyć schemat przemocy
Historia Marty zaczęła się kilka miesięcy wcześniej, niedługo po rozstaniu. Początkowo kontakt z byłym partnerem dotyczył wyłącznie opieki nad ich czteroletnią córką. Z czasem jednak mężczyzna zaczął odbierać dziecko z przedszkola bez zapowiedzi, nie informując Marty, kiedy je odda.
Najczęściej działo się to w godzinach pracy.
Marta długo zastanawiała się, czy rzeczywiście dzieje się coś złego, czy może tylko nadinterpretuje sytuację. Gdy były partner odebrał córkę wcześniej, słyszała od znajomych, że „to przecież nic takiego”. W końcu był ojcem dziecka, a ich kontakty nie były jeszcze formalnie uregulowane. Z zewnątrz wyglądało to jak pojedyncze, niepowiązane zdarzenia. Jednorazowe odebranie dziecka. Zwykła sytuacja rodzinna.
Z czasem jednak takie sytuacje zaczęły się powtarzać. Zdarzały się zawsze wtedy, gdy Marta miała ważne spotkania, prezentacje lub rozmowy z klientami. Każde powiadomienie z przedszkola powodowało, że przerywała pracę, próbowała dodzwonić się do byłego partnera, sprawdzała, czy córka jest bezpieczna. Telefon stał się dla niej stałym źródłem napięcia.
Po kilku tygodniach partner Marty zaczął pojawiać się w pobliżu jej miejsca pracy. Najpierw pod pretekstem odebrania dziecka. Później coraz częściej „przypadkiem”. Zdarzało się, że rozmawiał z jej współpracownicami. Pytał o godziny pracy Marty, przedstawiał się jako troskliwy ojciec, opowiadał o „trudnej sytuacji rodzinnej”. Kilka razy zaprosił niektóre osoby z zespołu na kawę.
Marta dowiadywała się o tych rozmowach przypadkiem. Słyszała uspokajające komentarze, że być może były partner rzeczywiście spotkał współpracowników przypadkiem. Z zewnątrz sytuacje wyglądały niewinnie. Przypadkowe spotkania. Zwykłe rozmowy.
Dopiero z perspektywy czasu Marta zaczęła dostrzegać, że zdarzenia układają się w powtarzalny schemat. Coraz częściej dotyczyły jej pracy. Coraz częściej powodowały, że czuła się obserwowana.
Przemoc, która nie zostawia śladów
Anonimowe wiadomości pojawiły się kilka miesięcy później. Pierwsza trafiła do jej przełożonego. Autor sugerował, że Marta prowadzi „niemoralny styl życia” i spotyka się z klientami „nie tylko zawodowo”. Kolejne wiadomości zawierały sugestie, że zaniedbuje dziecko, a jej życie prywatne wpływa na jakość pracy.
Treść maili była napisana tak, by wyglądała wiarygodnie, ale jednocześnie trudna do zweryfikowania. Marta dowiedziała się o nich dopiero podczas rozmowy z przełożonym. To był moment, w którym pierwszy raz opowiedziała, co dzieje się w jej życiu. W historii Marty nie było siniaków ani jednoznacznych aktów przemocy fizycznej. Była za to kontrola, manipulacja i stopniowe przenikanie życia prywatnego do zawodowego. To właśnie taka przemoc bywa najtrudniejsza do rozpoznania – zarówno dla osoby, której dotyczy, jak i dla jej otoczenia.
Gdy przemoc domowa wchodzi do biura – co mówią badania
Historia Marty dobrze pokazuje zjawisko, które w literaturze psychologicznej i organizacyjnej określane jest jako „przenikanie przemocy partnerskiej do środowiska pracy”. Badania prowadzone od kilkudziesięciu lat pokazują, że nie jest to marginalny problem, lecz zjawisko, które realnie wpływa na funkcjonowanie pracowników i organizacji.
Eksperci wskazują, że działania sprawców wobec aktywności zawodowej ofiary mają zwykle jeden cel – odzyskanie kontroli nad partnerem. Najczęściej przyjmują one dwie formy: sabotowanie pracy oraz stalking i nękanie bezpośrednio w miejscu zatrudnienia.
Jak sprawcy ingerują w życie zawodowe ofiar
Pierwszym mechanizmem jest utrudnianie wykonywania pracy jeszcze zanim pracownik do niej dotrze. Sprawcy mogą celowo wywoływać konflikty, uniemożliwiać wyjście z domu, ukrywać rzeczy potrzebne do pracy czy manipulować opieką nad dziećmi. W praktyce prowadzi to do spóźnień, absencji lub obniżenia zdolności do wykonywania obowiązków zawodowych.
Drugą, szczególnie destabilizującą formą przemocy jest przenoszenie działań bezpośrednio do miejsca pracy. Może ono obejmować wielokrotne telefony, wiadomości, pojawianie się w biurze, kontaktowanie się ze współpracownikami czy rozpowszechnianie informacji podważających reputację zawodową pracownika. Badania pokazują, że dla sprawców miejsce pracy jest często atrakcyjnym narzędziem kontroli, ponieważ pozwala przewidywać harmonogram dnia ofiary oraz wpływać na jej stabilność finansową.
Konsekwencje przemocy partnerskiej dla pracownika:
Analizy naukowe wskazują, że przemoc partnerska bardzo silnie oddziałuje na funkcjonowanie zawodowe.
- Spadek efektywności i koncentracji: osoby doświadczające przemocy funkcjonują w stanie przewlekłego stresu. Skutkiem są problemy z koncentracją, trudności w podejmowaniu decyzji, obniżenie jakości pracy oraz wyczerpanie psychiczne.
- Absencje i nieregularność pracy: pracownicy dotknięci przemocą częściej korzystają ze zwolnień lekarskich, spóźniają się lub muszą nagle opuszczać pracę z powodu sytuacji kryzysowych, formalności prawnych czy opieki nad dziećmi.
- Utrata pracy i destabilizacja ekonomiczna: przemoc partnerska rzadko całkowicie uniemożliwia podjęcie pracy, ale często utrudnia jej utrzymanie. Ofiary częściej zmieniają zatrudnienie lub rezygnują z pracy z powodów bezpieczeństwa. W efekcie tracą stabilność finansową, co może dodatkowo utrudniać zakończenie relacji przemocowej.
Dlaczego pracownicy rzadko mówią o przemocy
Decyzja o ujawnieniu przemocy w miejscu pracy jest bardzo trudna. Pracownicy obawiają się utraty pracy, stygmatyzacji lub eskalacji działań sprawcy. Część osób traktuje przemoc jako problem wyłącznie prywatny i nie chce angażować pracodawcy.
Coraz częściej nie mamy również do czynienia z „typową przemocą”, kojarzoną z obrażeniami fizycznymi. Przemoc psychiczna i stalking są często wysublimowane i nie pozostawiają widocznych śladów – tak jak w historii Marty. Jednocześnie badania pokazują, że osoby, które otrzymują wsparcie w miejscu pracy, częściej utrzymują zatrudnienie i łatwiej radzą sobie z sytuacją kryzysową.
Rola HR i pracodawcy
Eksperci podkreślają, że organizacje nie muszą rozwiązywać problemów rodzinnych pracowników, ale mogą odegrać kluczową rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa i stabilności zatrudnienia.
Do najskuteczniejszych działań należą:
- stworzenie poufnej ścieżki zgłaszania problemów,
- szkolenia dla kadry menedżerskiej z zakresu rozpoznawania sygnałów przemocy,
- możliwość elastycznej organizacji pracy w sytuacjach kryzysowych,
- procedury bezpieczeństwa chroniące pracownika i zespół,
- wskazywanie dostępnych form wsparcia psychologicznego lub prawnego.
Badania pokazują, że nawet nieformalne wsparcie ze strony przełożonych i współpracowników może znacząco zwiększać szanse pracownika na utrzymanie zatrudnienia.
Dlaczego przemoc partnerska nie jest sprawą prywatną
Współczesne organizacje coraz częściej traktują stalking i przemoc partnerską jako element polityki bezpieczeństwa pracowników. Wynika to nie tylko z aspektów społecznych, ale także z realnych konsekwencji biznesowych.
Historia Marty pokazuje, że pracownicy dotknięci przemocą często nie potrzebują rozbudowanych programów wsparcia.
Kluczowe okazują się zrozumienie, dyskrecja i możliwość dostosowania warunków pracy do sytuacji kryzysowej. Traktowanie przemocy jako wyłącznie sprawy prywatnej nie eliminuje problemu. Przenosi go jedynie poza obszar odpowiedzialności organizacji – najczęściej kosztem pracownika i całego zespołu.
__________________________________________________________________-
Autorka komentarza: Aleksandra Przecherska-Baranowska, adwokatka specjalizująca się w prawie rodzinnym. Prowadzi kancelarię w Warszawie, regularnie publikuje treści edukacyjne dotyczące prawa rodzinnego m.in. na blogu i w social mediach (FB/IG/ LinkedIn).
*Historia opisana w tym artykule zdarzyła się naprawdę. Niestety Pani nie otrzymała wsparcia w pracy na jakie liczyła. Skorzystała z pomocy prawnej i uregulowała kontakty ojca z dzieckiem. Regularnie uczęszcza na terapie. Zaczęła otwarcie mówić otwarcie o zachowaniu Jej byłego partnera i nie wstydzi się już słowa przemoc emocjonalna.
