Na open space potrafi narodzić się coś więcej niż projekty – czasem jest to pożądanie. A kiedy dowody na jego istnienie trafiają do sądu, historia przestaje być romantyczna. Najwięcej rozwodów zaczyna się nie w sypialni, lecz w biurze – często od wspólnego projektu z osobą, wobec której nagle czujesz zdecydowanie za dużo.
O tym, czym w praktyce bywa seks w pracy i romans biurowy, napisano już wiele: czy wolno?, czy można za to stracić pracę?, czy flirt na Teamsie to już molestowanie, a może jeszcze nie? I choć „literatura przedmiotu” jest bogata w różne interpretacje, rzadko mówi się o tym, co dzieje się później — kiedy seks w pracy i romans biurowy stają się elementem sprawy rozwodowej.
Ja widzę to regularnie, z pierwszego rzędu na sali sądowej. Jedno powtarza się niemal zawsze: najbardziej zaskoczeni są ci, którzy byli pewni, że to była tylko ich prywatna historia.
SEKS W PRACY I ROMANS BIUROWY NIGDY NIE SĄ TAK PRYWATNE, JAK SIĘ WYDAJE
W pracy wszyscy widzą wszystko – także dłuższe spojrzenia, zbyt bliskie stanie przy biurku, liczne dotknięcia „przypadkiem” i przede wszystkim notoryczne wspólne znikanie na przerwy. Najpierw rodzi się flirt, potem pojawia się napięcie a na końcu widać wiadomości intensywnie wysyłane późnym wieczorem.
Granica między pracą, a pożądaniem przesuwa się bardzo szybko. Wówczas służbowy Outlook zaczyna służyć do rozmów, które nigdy nie powinny się tam znaleźć, Teams przestaje być komunikatorem tylko do omawiania projektów, za to telefon służbowy staje się najbardziej prywatnym urządzeniem, którego broni się jak twierdzy. Ale tak naprawdę wszystko zostawia ślad. To, co ludzie potrafią pisać do siebie na służbowym Outlooku, czasami przyprawia o zawrót głowy – opisy tęsknoty, napięcia czy pragnień to często dopiero początek.
Granica między zawodowym a intymnym światem potrafi zniknąć szybciej, niż się spodziewamy. Problem polega na tym, że dla zakochanych to prywatna rozmowa, ale dla sądu — to dokument, który potem staje się dowodem. W pewnym momencie wiadomości, które miały zostać tylko między dwojgiem ludzi, pojawiają się w aktach sprawy oznaczonych sygnaturą sądową.
WSPÓLNE VAPOWANIE — NOWA PALARNIA, KTÓRA ŁĄCZY
Dawniej była palarnia lub wyjście przed budynek. Ale nawet tutaj dotarł postęp i zmiana „technologiczna” – dziś na topie jest wspólne vapowanie.
Nic wielkiego – krótka przerwa, wyjście razem po pytaniu: „Idziesz też?” Najpierw pojawiają się rozmowy o pracy, potem wywody o partnerach, w finalnych scenach zazwyczaj rodzi się wyznanie o samotności. Bliskość rośnie szybciej niż rozsądek – od tego momentu pojawia się codzienne czekanie na siebie. A „Biuro” to wszystko widzi, kamery – także.
INTEGRACJE — KIEDY FLIRT ZAMIENIA SIĘ W SEKS
A potem przychodzi impreza służbowa i alkohol, spędzanie czasu z muzyką w lekko przygaszonym świetle oraz mniejszy dystans między ludźmi.
Granice, które w biurze jeszcze istniały, nagle przestają mieć znaczenie – pojawia się za to za długi taniec, ręka na plecach, która zostaje przez „dłuższą chwilę”, perlisty śmiech zbyt blisko ucha i moment, w którym napięcie znika — bo decyzja już zapadła. To nie Hollywood – tu nikt nie zostawia telefonów w szatni – ktoś widzi, ktoś pamięta, czasem ktoś nagrywa.
Historia, która zaczęła się od namiętności, kilka miesięcy później trafia do pozwu rozwodowego.
„ZAKOCHAŁAM SIĘ” — A SĄD SŁYSZY COŚ INNEGO
Zostawiasz małżonka/ małżonkę, bo pojawiło się pożądanie, bo ktoś w pracy sprawił, że znów poczułaś się atrakcyjna, zauważona, ważna. Myślisz: „teraz zaczynam nowe życie!” Tymczasem w sądzie romantyczna historia znika i zostaje pytanie:
kiedy zaczęła się relacja?
Jeżeli romans był przyczyną rozpadu małżeństwa, druga strona niemal zawsze wnosi o rozwód z wyłącznej winy. A wtedy analizowane jest wszystko: wiadomości, delegacje, nocne rozmowy, częstotliwość kontaktu. Sąd nie bada emocji – bada za to chronologię zdrady.
LUDZIE Z PRACY NIE BĘDĄ CHRONIĆ TWOJEJ HISTORII
Dziś są bliscy, bo pracują razem, ale rozwód trwa długo, bo jest to proces rozciągnięty w czasie. Po roku każdy żyje już własnym życiem – a wtedy nikt nie zaryzykuje odpowiedzialności karnej, żeby ochronić czyjś romans, bo w sądzie nie istnieje biurowa lojalność – istnieją świadkowie mówiący np. tak:
„Tak, widziałem ich razem często.”
„Tak, wychodzili razem.”
„Tak, było to widoczne.”
Potwierdzają to bez emocji – potwierdzają po prostu fakty.
SEKS PRZESTAJE BYĆ PRYWATNY
W toku postępowania sąd może poprosić o konkretne maile, informacje o delegacjach, dane dotyczące pracy zdalnej lub obecności w biurze.
Wtedy najbardziej intymna część życia zostaje opisana w aktach sprawy a to, co było ekscytujące i tajne – staje się dowodemByło zabawnie, było intensywnie, ale już nie jest. Bo kiedy pojawia się pracodawca, jako świadek jednej ze stron postępowania – sąd zwraca się do firmy o dokumenty.
Firma sprawdza dane, czasem monitoring, czasem korespondencję, czasem pyta współpracowników o to, co się właściwie wydarzyło. A pracodawcy nie lubią, gdy życie seksualne pracowników staje się problemem organizacyjnym. Jeżeli romans destabilizuje zespół — reakcje bywają szybsze niż wydanie samego wyroku rozwodowego.
NAJTRUDNIEJSZY MOMENT
Zostawiasz rodzinę dla namiętności, budujesz nowe życie, a rozwód nadal trwa. A potem są alimenty, konflikty rodzinne, zmiana pracy i czasem koniec samego romansu – bo namiętność była intensywna, ale krótkotrwała.
ROMANS JEST EMOCJĄ, SEKS JEST IMPULSEM, ROZWÓD JEST PROCEDURĄ.
Nie oceniam – miłość się zdarza, pożądanie też, ale jako prawnik rozwodowy widzę jedno: w momencie, gdy sprawa trafia do sądu, seks przestaje być prywatny i zostaje dowodem, a paragrafy pamiętają więcej niż sami zakochani.
Autorka komentarza: Aleksandra Przecherska-Baranowska, adwokatka specjalizująca się w prawie rodzinnym. Prowadzi kancelarię w Warszawie, regularnie publikuje treści edukacyjne dotyczące prawa rodzinnego m.in. na blogu i w social mediach (FB/IG/ LinkedIn).
